sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 2

Obudziłam się i spojrzałam przez okno. Był już ranek i świeciło słoneczko :) Chociaż pogoda była ładna . Spojrzałam na zegarek. 9:00. O cholera ! Za chwilę będzie Diana. Zaczęłam się szybko przygotowywać. Nikogo już nie było w domu. Mogli mnie chociaż obudzić a nie. Bym zaspała. Zjadłam na szybkiego śniadanie i popakowałam ostatnie rzeczy. Gdy o 10 weszła Diana sklejałam już ostatnie pudło.
- I jak tam gotowa ?
- Tak, już kończę. Możesz już brać powoli te pudła. 
- Okey.
Zaczęłam wynosić pudła gdy zobaczyłam że idą Bruno, Justin, Michael i Patrick. Zawołałam ich :
- Pomożecie mi przenieść te pudła ?
- Jasne szefowo.
Jako dziewczyna byłam szefem bandy. Szanowali mnie. Weszli do domu i już nic nie miałyśmy do roboty. Sami wzięli wszystko. 
- Dzięki chłopacy.
- Nie ma za co, Rose. I kto będzie teraz naszym szefem.? - powiedział Michael
- Nie martw się znajdziecie kogoś.
- Pewnie tak. Na razie Rose. Nie zapomnij o nas.
- O was nie da się zapomnieć . -powiedziałam.
- Pa
- Na razie
Zamknęłam drzwi na klucz.
- I co ciężko się rozstawać ?- zapytała Diana.
- Jak cholera. Ale wiesz co ? Już nie mogę się doczekać aż będziemy w Londynie .
- Ja też. To co jedziemy ?
- Jasne. Dzień dobry ! - przywitałam się z mamą Diany.
- Dzień dobry. I jak tam? Jesteście gotowe ?
- Tak - odpowiedziałyśmy zgodne.
- No to drogę.
Przez połowę drogi się nie odzywałam. Patrzyłam na Dianę i przypominałam sobie jak to było kiedyś i jak to się stało że wszystko się popsuło. Miałam problemy ze szkołą. Bałam się tam chodzić. Wylądowałam przez to w szpitalu psychiatrycznym. Na jednej z przepustek poznałam Dianę. Była nowa. Nie znała nikogo w naszej klasie. Podobnie jak ja. To znaczy znałyśmy wszystkich ale nie mogliśmy z nimi znaleźć wspólnego języka. A ze sobą dobrze nam się gadało. Pamiętam, że wyszłam ze szpitala na wigilię klasową. Wtedy dostałam od Diany słodkiego białego misia. Myślę, że właśnie tego dnia zaczęła się nasza przyjaźń. Jednak mnie często nie było w szkole. Miałam  powroty lęku. I wtedy Diana zostawała sama. W klasie, która była jej prawie obca. Może dlatego wpadła w złe towarzystwo. Kiedyś była zwykłą dziewczyną a wtedy zaczęła palić papierosy, sięgała po alkohol. Jedna z naszych kłótnia wybuchła przez papierosy. Diana wiedziała, że nie cierpię gdy pali w mojej obecności. A tamtego dnia wyszła na dwór i powiedziała że chcę jechać do mnie bo tam mieszkała nasza koleżanka, która sprzedawała papierosy. Powiedziałam, że nie pojadę tam. Wtedy się obraziła na mnie. Wróciła do domu i od wtedy między nami nic nie było takie jak dawniej. 
- Rose ?
- Tak ?
- Masz klucze do naszego nowego mieszkania ?
- Jasne - odpowiedziałam
Reszta podróży minęła nam na rozmowie. Gdy podjechałyśmy pod nasze nowe mieszkanie zaczęłyśmy krzyczeć z zachwytu. Wysiadłyśmy szybko i od razu pobiegłyśmy na górę. Mieszkanie było śliczne. Dwa pokoje, kuchnia, łazienka i piękny balkon. Wróciłyśmy szybko do samochodu i zaczęłyśmy wnosić pudła. Mama Diany nie mogła z nami długo zostać więc niedługo żegnałyśmy już się. Gdy tylko wyszła szybko pobiegłyśmy do swoich pokoi żeby się rozpakować. Zajęło nam to kilka ładnych godzin ale o 18 wszystko było już gotowe. Obejrzałyśmy swoje dzieła.
- To co teraz robimy ? - zapytałam
- Jak to co ? Idziemy zwiedzać Londyn
Poszłyśmy na szybki spacer. Pode drogą kupiłyśmy sobie kolację na wynos. Pyszna włoska pizza. Postanowiłyśmy zjeść ją przy filmie. Wieczór upłynął nam bardzo szybko i poszłyśmy spać.


Sorry, że ten jest trochę krótszy ale nie miałam zbytnio czasu żeby go dokończyć

CZYTASZ => KOMENTUJESZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz